30 listopada 2014

EPILOG

Zapraszam na ostatnią notkę Carousel Of Chances SS.

"Kiedy duch i serce jest silniejsze niż ciało, 
to ból wśród nieszczęść uczynił Cię skałą. 
Tylu już przegrało, zabiła ich słabość, 
ty wśród nich wyciągasz dłoń po wygraną." 
~ LUXTORPEDA

Ktoś mnie pokochał.
To trochę prozaiczne stwierdzenie, bo dla każdego miłość jest czymś innym. Jedni nią gardzą, drudzy cenią ponad życie. Jak ją ocenić tak, aby miało to sens? Jak życiowym celem może być coś, czego inni nienawidzą?
Byłabym w raju, jeśli z góry ktoś ustaliłby dobro i zło; statuty, które trzeba spełniać i czyny, których trzeba się wystrzegać; uczucia, które się szanuje oraz te, które się ignoruje. Wszystko byłoby wtedy prostsze. Powiedzenie „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” stałoby się absurdem, a wszyscy przestaliby mieć problemy egzystencjonalne natury chociażby uczuciowej. Zniknęłaby niepewność, niestabilność i brak wiedzy na temat tego, czego się chce.
To ostatnie ma wiele twarzy. Jedni pragną rodziny, inni sukcesu, a jeszcze inni dosłownie niczego, bo nic nie jest dla nich wystarczająco dobre. Chcą wszystkiego po trochu, choć nadal jest to nic, ponieważ albo marzy się o czymś konkretnym, albo nie robi się tego wcale. Bo po co zastanawiać się nad… no właśnie. Nad czym?
A potem spotkałam jego, jedynego określonego mianem „dziwkarza” biznesmena i już wiedziałam, czego chcę od życia.
- Alice! – Spojrzałam na mamę, która stała w drzwiach ubrana w niebieską sukienkę do ziemi. Spięła wysoko włosy, przez co wyglądała trochę śmiesznie. Ale ćśśś, nie mogła się dowiedzieć. – Ile razy ci mówiłam, że masz nie grzebać w moich rzeczach? – Podeszła i wyrwała mi nową książkę z ręki. Na podłogę upadło jakieś zdjęcie.
Schyliłam się, dzięki czemu zobaczyłam na nim jakiegoś pana, blondyna. Wyglądał jak jakiś fajny wujek.
- Ale ona była taka fajna, nooo. – Założyłam ręce na piersi, oddawszy mamie zdjęcie. Kazała czytać, a jak już zaczęłam, to mówi, że mam przestać. To co mam w końcu robić?
- Fajna, bo moja – westchnęła, wrzucając moją nową bajkę na najwyższą półkę szafy. Jenyyy i znowu będę musiała dać Jackowi swoje drugie śniadanie, żeby mi ją sięgnął. Wybrałam kiepski moment na tę akcję.
- Ty to napisałaś? – spytałam, siadając na łóżku rodziców. Machałam w powietrzu nogami, patrząc na mamę. Ta tylko spuściła oczy i podrapała się po głowie.
- Był taki czas, że prawie umarłam i nachodziły mnie dziwne myśli. Tyle. – Pstryknęła mnie w nos, poprawiając zegarek, który nosiła na lewej ręce.
- Mamo, a kto to jest dziwkarz? – Zatrzymała się w pół kroku i zaśmiała się nerwowo.
- To… taki chłopak, który podoba się wielu dziewczynom i to wykorzystuje.
- Aha…
- Młoda, zbieraj się. Żarcie przyjechało. – Znudzony Jack stanął w drzwiach z rękoma w kieszeniach i wyglądał, jakby tata właśnie dał mu po tyłku. Hłe, hłe. Ciekawe za co tym razem.
- Lecę! – Zeskoczyłam na podłogę, szybko znajdując się obok brata.
- Nie drzyj się tak – fuknął, a ja przewróciłam oczami.
- Ale z ciebie gbur.
- Wolę być gburem, niż irytującą dziewczyną.
- Masz coś do dziewczyn? – Przed nami pojawiła się Shinra. Mimo, że byliśmy w tym samym wieku, była strasznie wysoka i patrzyła na wszystkich z góry. Z reguły ci z dołu – czyli  ja – się jej bali.
- Tak, są denerwujące – potwierdził swoje słowa Jack, a ona zmarszczyła brwi. Jak to robiła wyglądała zupełnie jak jej mama.
- Popatrz na siebie – mruknęła.
- Ja jakoś na niego patrzę i żyję. – Minoru właśnie zszedł ze schodów. Jego blond włosy w ogóle nie pasowały do naszej rodziny.
- O, przyszło dziecko listonosza – zaśmiała się Shinra, a ja uśmiechnęłam się pod nosem.
- Jaki masz problem, co? – rzucił naburmuszony.
- Ma to po mamie – odparł Jack. – Podobno jest tak samo wredna.
- Ej, zejdź z mojej mamy!
- Bo co?
- Bo…
- A co tu się dzieje? – Nie wiadomo skąd wyrósł przed nami tata. Nie lubiłam, gdy używał tego tonu. Zawsze się go wtedy trochę bałam.
- Co mi dzieci straszysz? – Ciocia Dyara wyszła właśnie z kuchni, kładąc rękę na głowie Minoru. – Mojego syna zostaw w spokoju.
- Jeszcze nic nie zdążyłem powiedzieć – odparł tata wyraźnie zirytowany. Jack coraz częściej wyglądał identycznie jak on, jak miał taki nastrój. Ten sam kolor włosów i oczu tylko ich do siebie upodabniał.
- I bardzo dobrze. – Minoru i ciocia wyszli na zewnątrz, a tata westchnął.
- Wy też, jazda na dwór. – Popchnął mnie lekko w plecy, a ja spojrzałam na niego urażona. – No dobra, chodź. – Uśmiechnęłam się od razu, kiedy tata wziął mnie na ręce.
- Alice, litości… Ile ty masz lat? – spytał Jack wyraźnie zdegustowany.
- Tyle samo co ty, ciemnoto.
- Ej. – Tata klepnął mnie w nogę. – Wyrażaj się.
- Sory, sory – mruknęłam. – Mogę ci przypomnieć ile, jeśli zapomniałeś. Dziewięć i pół.
- Ty jesteś głupia, czy tylko udajesz?
- Ciebie też mam upominać? – Tata użył tego tonu, po którym oboje zamilkliśmy.
Wyszliśmy na dwór, a tata postawił mnie na ziemię obok naszego stolika. Było przy nim duuużo małych krzesełek. Usiadłam na pierwszym wolnym, szybko zabierając się za żelki leżące nieopodal.
Wszyscy rozmawiali, śmiali się albo tańczyli. W ogóle w domu wujka Itachiego było mnóstwo ludzi. Czekałam na to całe przemówienie, kiedy powiedzą o co tu chodzi. W sumie lubię, jak wszyscy jesteśmy razem, ale zawsze jest ku temu jakiś powód.
- Alice, Alice! – Spojrzałam w prawo. Ku mnie czołgała się po trawie Asha. Z tego, co powiedziała mi mama, to umiała powiedzieć tylko to jedno słowo i ciocia Miku miała go już dość, bo mała powtarzała je w kółko.
- No co tam? – Nachyliłam się do niej, a ona z trudem usiadła pod moimi nogami. Pewnie znowu uciekła cioci, kiedy miała tylko siedzieć na kocu. Jak zawsze.
- Alice, Alice.
- Aha, tak myślałem. – Kątem oka zobaczyłam wujka Kankuro, który właśnie szedł w naszą stronę.
- Patrz, tata idzie.
- Aliceee. – Złapała się mojej nogi i nie chciała jej puścić nawet wtedy, kiedy wujek chciał wziąć ją na ręce.
- No już mała, wracamy do wózka.
- Aliceee.
- Wybacz mała, prawo buszu. – Ostentacyjnie wrzuciłam sobie do buzi żelka, a wujek puścił mi oczko.
- Już zaraz się zacznie, możesz siedzieć spokojnie.
- Okej.
Byłam chwilę sama, ale nie potrwało to długo. Rzeczywiście cała nasza rodzinna banda zaczęła się schodzić, a dziecięcy stolik szybko się zapełnił.
- No długo jeszcze? – mruknęłam, chowając twarz w dłoniach.
- Mogłabyś chociaż raz się nie odzywać, kiedy nie musisz? – rzucił Jack, poprawiając czarną koszulę.
- Bo co, bo jestem gorsza?
- Macie niejapońskie imiona – powiedział Minoru, a ja spojrzałam na niego wrogo.
- Ale to nadal ty jesteś tu z przypadku. – Shinra usiadła obok mnie, po czym przybiła mi piątkę.
- Jak ciotka Imai była w śpiączce, to na pewno wtedy dali ci za mało tlenu, czy coś i dlatego wyszło z ciebie, co wyszło. – Jack rozsiadł się wygodnie, a Shin warknęła ze złości.
- To nic osobistego Alice, ale ja się chociaż urodziłam po ślubie moich rodziców. Na pewno się mnie spodziewali. Nie to, co ciebie.
- Ej – zaprotestowałam.
- To naprawdę nie twoja wina, że masz brata idiotę. – Położyła sobie dłoń na sercu, a ja skinęłam.
- W sumie, to masz rację.
- Czuję się dyskryminowany – zaprotestował Jack, na co Minoru się obruszył.
- Ty się czujesz dyskryminowany? Serio?
- Cicho, blondasie. – Shinra machnęła ręką, biorąc łyk coli.
- Jak myślicie, będzie się dało kiedyś z nimi normalnie pogadać? – Wskazałam na kilka koców rozłożonych obok siebie, gdzie bawiły się młodsze dzieci.
- Przecież nie będą do końca życia mówiły tylko „Alice”… - Jack popatrzył na mnie z wyrzutem, a ja odwdzięczyłam się mu tym samym.
- O, patrzcie. – Odwróciłam się w prawo, tam, gdzie pokazywała Shin. – Jacky, masz swoje fanki.
- Nie nazywaj mnie Jacky – syknął, a ona zaśmiała się.
- Nigdy mi się to nie znudzi.
- Idziemy się z nimi przywitać? – spytałam, a kuzynka skinęła głową.
- Ktoś musi przecież zarabiać na jego autografach.
- Żartujesz, prawda?
- Czy ja kiedykolwiek żartowałam?
- Zawsze byłaś na to za wredna.
- No właśnie. – Wstałyśmy od stołu, mimo, że ktoś właśnie sprawdzał, czy mikrofon dobrze działał.
- Po co my tu w ogóle jesteśmy i czemu wszyscy są tak ładnie ubrani? – spytałam się jej.
- A weź nic mi nie mów. Dziesiąta rocznica ślubu moich rodziców.
- Co w tym złego?
- Mama chodziła nabuzowana od wczoraj. Rano prawie zabiła tatę patelką.
- Za co? – Otworzyłam szeroko oczy.
- Powiedział, żeby ubrała się na ciemno, bo czarny wyszczupla.
- Yhym – mruknęłam pod nosem, dochodząc do wniosku, że nie będę się nad tym zastanawiać.
- Twój brat jest irytujący – powiedziała, a ja przytaknęłam.
- Nic nowego.
- Ale możemy zrobić coś, żeby był jeszcze bardziej skrzywdzony przez los. – Zatarła ręce, a ja popatrzyłam z lekkim przestrachem na jej złowrogi uśmiech.
- Oho…
- Damy im jego numer telefonu.
- Tym jego koleżankom ze szkoły, co tak za nim biegają?
- No! – Klasnęła w dłonie, a ja uśmiechnęłam się szeroko. Wyjęła z torebki małe karteczki. – Zaplanowałam to już wcześniej.
- To idź. Ja tu poczekam i zawołam, jakby ktoś szedł.
- Okej.
I poszła.
Rodzinna impreza trwała w najlepsze. Wszyscy się śmiali i dobrze bawili. Przy naszym stoliku kłótnia trwała w najlepsze, a ja byłam bardzo zadowolona, że mnie tam nie było. Mama i tata zniknęli mi z oczu, więc swobodnie przyglądałam się innym. Choć i tak najbardziej lubiłam patrzeć na mamę, była najpiękniejsza na świecie. Te jej włosy… Czasami żałowałam, że ich po niej nie miałam. Tata też był fajny. Mama mówiła, że czasami aż za bardzo. Wujek Itachi mieszkał blisko nas, więc te fanki Jacka nie musiały nas daleko szukać. Zawsze mnie śmieszyły, bo zrobiłyby dla niego wszystko, a Jack to czasem wykorzystywał. Na przykład kiedy nie chciało mu się iść po picie albo wyrzucić papierka po gumach.
Chwila.
Ma dużo adoratorek i źle to wykorzystuje.
Czy to znaczy, że mój brat rośnie na „dziwkarza”?

***

SUPRAJS!


Witam.
To straszne uczucie kończyć bloga, którego bardzo się lubiło. Uwierzcie, że to jedenaście miesięcy trwania Karuzeli minęło mi jak z bicza strzelił. Pamiętam, jak dodałam pierwszą notkę, kończąc tym samym Uchiha Kyodai, które odleciało do przeszłości niby tak dawno, a tak naprawdę przed chwilą.
Mogę zabrzmieć lekko narcystycznie, ale bardzo rozwinęłam się dzięki temu opowiadaniu. Jak porównuję Kyodai do tej historii to... to jest przepaść, serio. Jest przede mną jeszcze bardzo długa droga do własnej książki, ale przynajmniej wiem do czego mam dążyć i tego się trzymam.
Karuzela ma mnóstwo gaf. Tak, wiem. Nie wszystko przemyślałam, nie wszystko przedstawiłam tak jak chciałam, ale i tak jestem dumna z tego opowiadania. Tak samo jak z Kyodai mimo, że powinnam się za nie wstydzić, nie wspominając o Kin z Otogakure, które było moim pierwszym czymkolwiek. Tak, jestem dumna.
Ten epilog powinien was zaskoczyć. Większość z was wie, jak skończyłam poprzednie blogi, więc aby nie wpaść w rutynę nie wybiłam wszystkich głównych bohaterów, a nawet zostawiłam wszystkich przy życiu.
Nie wiem, co mam jeszcze napisać. Nadal jakoś to do mnie nie dociera.
Dziękuję wielu osobom, które przyłożyły się do tego opowiadania razem ze mną.
Na pewno w szczególności podziękowania należą się Venetice, która pieczołowicie sprawdzała mi notki od jakiegoś czasu, poświęcając go również na pierwsze rozdziały. 
Ogromne DZIĘKUJĘ kierowane jest również do:
Nami, kochana. Jesteś ze mną już bardzo długo. Nieustannie mnie wspierasz i nie mówię tu tylko o blogach. Wiesz za co mam ci do podziękowania i to najważniejsze :)
Me, psycholko. Ty też doskonale wiesz za co ci dziękuję. Mam nadzieję, że również zawsze przy mnie będziesz ;]
Akemii, frajerze. Za te wszystkie szablony, arty, zwiastuny, sruny i co tam jeszcze było. Zaraz czeka nas namiętna konwersacja na skypie, gdzie będziemy świętować dzień dzisiejszy, także się z tobą jeszcze zdrowo dziś nagadam :D
Leitha, ech. Ten moment, kiedy moja swoista mentorka zaczyna mnie czytać... to jest coś. Dzięki :3
Natalii Takihimy, ty też byłaś ze mną już na Kyodai, zostałaś na Karuzeli oraz 9c. To naprawdę miłe wiedzieć, że ktoś przez te wszystkie lata nadal mnie czyta ;]
Hoshi Akairo, za wszystkie słowa motywacji ;)
Sasame Ka, za szablony i przezwyciężenie lenia, aby nadrobić wszystkie zaległości xD
Kirze, która jak pierdyknęła komentarz, to aż się za głowę złapałam :D
Nie wymienię wszystkich, bo pisałabym do jutra, ale dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi przy Carousel of chances - czy przez komentarze, czy przez cokolwiek innego. To naprawdę znaczy bardzo dużo dla autora. Dziękuję nawet tym, którzy nie dawali o sobie znać. Te wyświetlenia nie wzięły się przecież znikąd ;]
Och, przedłużam to i przedłużam ;-;
Ta ostatnia niedzielaaa, dzisiaj się rozstaniemy ;_;
Będę z wami na Nine Crimes SS, After Shinobi World oraz na Kesshite Ni, także nie znikam tak totalnie.
Me przedstawiła mi własną wersję epilogu.
Mi tam się podoba xD
Dobra, kończę.
Karuzela oficjalnie się zatrzymała. Jeśli kiedyś ponownie wystartuje, to tylko w wersji one-shota. Nadszedł mnie dziś pomysł na historię w świecie shinobi. Tęsknię za tym. Wiecie, jutsu, morderstwa, ninja, te sprawy. Przecież to jest tak naprawdę "Naruto", które de facto niedawno się zakończyło.
Jeśli coś się w tym temacie zadzieje, dam znać na facebook'u ;]
Na koniec przedstawiam wam część rodzinę Uchiha, która mam nadzieję przypadła wam do gustu.


Bywajcie ten ostatni raz.
Osu!

52 komentarze:

  1. Najlepsze, aż mi się zachciało płakać ze szczęścia. Sheeiren jesteś niesamowita od początku kochałam tą twoją historię i wierzyłam, że jednak ich nie pozabijasz. ahahahahhahah miałam rację :D <3

    P.S. życzę jak najwięcej udanych blogów i może napiszesz coś z segzami i samą słodyczą.(Choć to nie w twoim stylu, ale warto spytać xd) Naprawdę świetna historia, już nie mogę się doczekać Twojej książki, bestseller murowany <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płakać ze szczęścia? O proszę xd
      Wierzyłaś? Kurdę. To znaczy, że wprowadziłam za mało dramatyzmu w XX? xd
      Może kiedyś coś takiego napiszę, nie przeczę. Czas pokaże xD
      Pożyjemy, zobaczymy z tą książką :D
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz ;]

      Usuń
    2. Dramatyzmu było w sam raz xd
      O prosze ! Będę czekać <3
      ;3

      Usuń
  2. Bosche. Bliźniaki. Byłam przerażona jak to czytałam. Idealnie moje rozmowy z bratem. :D I ogólnie cała rodzinna atmosfera (czyt. Sasuke vs. dzieci) jak u mnie. ;p

    Szkoda, że tak szybko (xD) skończyłaś. I wiem, że dawno nie komentowałam, ale wiesz, że leniwa jestem.
    A wgl, zabiłaś najfajniejszego faceta na świecie. .______.

    Pa. <3
    No, za błędy przepraszam. Piszę z telefonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boshe, bliźniaki. Tak, bliźniaki xD
      To fajnego masz tatę w takim razie :3
      Nawet nie wiedziałam, że jeszcze czytasz Karuzelę, a tu takie miłe zaskoczenie :D
      No wiem! Jack się jeszcze gdzieś pojawi. Możliwe, że na 9c. Nie mogę go tak łatwo odpuścić :3
      Bajos!

      Usuń
  3. Sheeeeeeeeeeeeeeeee! Czemu nie pozabijałaś wszystkich, no czemu? Ja tak lubię, kiedy wszyscy umierają na koniec xD No, dobra... Jedynie śmierci Jacka Ci nie wybaczę. NIGDY. XD
    Buuuuuu, kiedy przychodzi co do czego wszyscy dziękują mi za szablony ;---; czy do cholery, tylko je robię?(w sumie... to prawda ._________.)
    Ale i tak miło, że znalazłam się w tych podziękowaniach ^^

    Kolejne: buuuuuuuuu. Będzie mi brakować tego Imaiowskiego humorku na Karuzeli :< A nie raz rozdziały tak poprawiły mi humor - zwłaszcza te z Jackiem, rehehehe. :D

    Co do samego epilogu, w sumie, jak dla mnie nudy... Serio, lepiej jakby się wszyscy pozabijali nawzajem, taka rzeźnia. XD
    Nie no, jest taki spokojny i się trochę zdziwiłam, że jest z narracji kogoś innego niż Sakury/Sasuke, i z tak odległej perspektywy czasu. Syn Itasia i Shee, jest mój! Już widzę tego przystojniacha blondyna(mając takiego ojca musi być zajebisty!).
    Najbardziej podoba mi się ostatni tekst, że Jack, brat Alice, rośnie na dziwkarza <3 Przebiło wszystko!

    No, Shee, życzę Ci dalszych sukcesów w blogowym świecie i jeszcze dalej!(w sensie, ma być o Tobie kiedyś głośno Imai! Chociaż z tego co widzę, już jest xD).

    Weny i miłości! Musze w końcu znaleźć czas, aby zagościć na 9C.

    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Sheeeeeeeeeeeeeeeee! Czemu nie pozabijałaś wszystkich, no czemu? Ja tak lubię, kiedy wszyscy umierają na koniec"
      Sasame you made my day xD
      Znalazł się ktoś kto chciał masakry, yeees! Nie wątpiłam w ciebie ani przez chwilę <3
      Imaiowski humorek będzie się przejawiał na 9c. Myślisz, że nie wplotę tam Shee? xD Jack w ogóle jest lekiem na wszystko, widzę xD

      Wiem, jak dla mnie też nudy. Ale no musiałam wypaść z kanonu masowych masakr w epilogu xD
      Jaki syn!
      Córka Itachiego i Imai to Shinra.
      Minoru to krzyżówka Dyary i Arthura - blondyna xD
      Tak, ten tekst o dziwkarzu przynajmniej mi wyszedł. Chociaż tyle xD
      Będzie o mnie głośno, nie bój żaby. Jak nie przez książkę to przez coś innego B|
      Dziękuję! <3
      Pozdrawiam :D

      Usuń
    2. Ja zrozumiałam, że to chłopak :v i w dodatku syn Itachiego lol XD A tam, Imai, nie chciałabyś słodkiego blondaska na syna? Zawsze Itaś jeszcze może zmajstrować przecież :3

      Usuń
    3. Może i bym chciała blondaska, ale wiesz. Ja to tylko z Itasiem, a z nim o blondaska mogłoby być ciężko xD

      Usuń
    4. Mówisz? Jestem jedyną blondynką w rodzinie (nie licząc jakiś dalszych kuzynek itp. bo to wiadomo xD. DA SIĘ? DA SIĘ. U mnie wszyscy mają ciemne oczy i włosy, karnacje też mają ciemniejsze, jedynie ja taki białas - blada jak ściana, blond włosy i niebieskie oczy (y)

      Usuń
    5. Boś dziecko listonosza i tyle XD

      Usuń
    6. Nie "prafda, sęk w tym, że wtedy była pani listonosz, a nie pan listonosz XD

      Usuń
    7. Na pewno nie. Okłamali cię xD

      Usuń
    8. Całe życie w kłamstwie. [*]

      Usuń
  4. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaahgh!
    Ostatni mój komentarz na Karuzeli... :<
    Co lepsze, był to pierwszy blog o sakusaku w świecie rzeczywistym, który zaczęłam czytać, wcześniej nie mogłam na takie patrzeć, bo to nie było to coś..

    Jestem cholernie autentycznie wzruszona.
    Nie spodziewałam się, aż takiego zaskoczenia ;)
    Mimo, tego, że nie wiem dokładnie jak to wszystko się skończyło, jaki był poród, co z Naruciakiem (i Hinatą, jakby nie patrzeć), z firmą i z reakcją dziadka, na taką ilość wnucząt, ale ta końcówka jest magiczna:D
    I wszyscy żyją! <3 - ykhym, chociaż już niedługo:
    "Rano prawie zabiła tatę patelką./- Za co? – Otworzyłam szeroko oczy./-Powiedział, żeby ubrała się na ciemno, bo czarny wyszczupla."
    :D

    Ogh, gdzie te chusteczki? xd
    To już jest koniec, nie ma już nic, nie mam co czytać, zostały mi inne Twoje blogi <3 (to nic, że się nie zrymowało xd)
    Oh, przynajmniej zostały jeszcze 3 blogi xd Chociaż, mam nadzieję, że będzie ich więcej! A wiem, że będzie;d

    Karuzela się skończyła.
    Skończyła się.
    Oh.
    No cóż, Shee. Prawdą jest, że to duży krok w Twojej twórczości. Tyle się działo w związku z "Karuzelą", te dobre i złe oceny, zamieszania życiowe i rozterki, zmiana pisania i myślę, że też trochę zmiana nastawienia do samego pisania. I tak, masz być dumna za wszystkie swoje historie! Ale już Ci wcześniej powiedziałam dlaczego;d

    Oh, Shee, takie podziękowania..bo się zarumienię! I popłaczę xd <3

    Tak na koniec - wiesz, że trzymam za Ciebie kciuki, ale żebyś to miała zapisane xd.
    Sheeiren Imai, napisałaś piękną historię, przy której można było śmiać się, płakać, dostać ataku histerii i pomstować do wszystkich znanych bóstw, dlaczego coś potoczyło się w dany sposób. Ale o to chodzi, o różnorodność, o którą zadbałaś.
    Jak rasowy PISARZ.
    I życzę Ci :
    - aby to się nie zmieniło,
    - żebyś dalej pisała i się rozwijała,
    - aby wena zawsze przy Tobie była,
    - żebyś wydała swoją wymarzoną książkę,
    Oh, i życzę sobie dostać ją z autografem! xd

    Koniec, koniec, koniec.
    Shee <3

    p.s Będzie kontynuacja Naruto;d Tak, tak, jest to już potwierdzone - w 2015r. ma pojawić się kilka opowiadań o nowym pokoleniu! A jeśli wszystko wypali Kishi zrobi z tego caluśką serię ! (Sarada <3 )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też jestem cholernie wzruszona. Pewnie bardziej niż ty.
      Właśnie każdy z was może dorobić sobie własną wersję zakończenia z perypetiami firmy, Naruto i całej reszty. Dałam wam pole do manewru :>
      Wiem, że trzymasz, wiem, pani profesor :D
      Wszystkie życzenia wzięłam sobie do serca!
      Będzie? Niach niach <3
      Dziękuję, Nami!

      Usuń
  5. Mówiłam, że się rozpiszę, nie? I obietnicy dotrzymuję...Najpierw skomentuję epilog, a później tak ogólnie...

    EPILOG

    a) to ja tu się spodziewałam jakiejś wielkiej śmierci głównych bohaterów albo masowego harakiri a ty mi tu walisz TAKIE zakończenie!? Widocznie niepotrzebnie szłam po te chusteczki... Ale podoba mi się... Raz na jakiś czas wolę przeczytać coś bardziej... wesołego.

    b) mówiłam, że dziecko Sheeiren odziedziczy po niej charakter XD SHINRA <3 Już ją lubię... I imię takie śliczne...

    c) no tego to już się w ogóle nie spodziewałam... Podziękowania dla MNIE?! Nie mam zielonego pojęcia za co (taa... słowa motywacji... ja i motywacja? to dwa odległe bieguny przecie...), ale DZIĘKUJĘ! (dziękować za podziękowania... tylko ja jestem na tyle ,,inteligentna'')

    OGÓLNIE (oj, tu będzie długo...)

    Zaczynając od początku... Bloga znalazłam kiedy fabuła była gdzieś przy ósmym, dziewiątym rozdziale i... żałuję, nie zrobiłam tego wcześniej. A tym bardziej, że nie zaczęłam wcześniej komentować. Ale cóż błędu nie naprawię. Teraz opiszę moje przeżycia w kilku kategoriach:

    a) Zacznijmy od fabuły. Moim zdaniem pomysł na to opowiadanie był świetny. Oryginalny, ciekawy i już od pierwszego rozdziału było widać, że szykuje się coś większego, a nie kolejne szablonowe opowiadanie o SS w którym już w drugim, trzecim rozdziale byliby razem. Podobało mi się też, że opowiadanie nie było przesłodzone ale zdarzały się też smutne momenty (śmierć Jack'a T_T). Naprawdę każdy rozdział sprawiał, że chciało się czytać więcej i więcej.

    b) Teraz bohaterowie. Szczerze mówiąc w A&M za Sakurą nie przepadałam. Ale tutaj naprawdę ją polubiłam. Podobała mi się też postać Sasuke – z początku obojętny a później pokazuje uczucia. Naprawdę fajnie go wykreowałaś. Shee i Itachi – tu nawet nie mam o czym mówić. Zakochałam się w tym paringu <3 Byli genialni XD UWIELBIAŁAM Jacka – tylko czemu musiał zginąć?! W Naruto Itachi, Sasori i Deidara, a na ,,Karuzeli” Jack – moi ulubieni bohaterowie zawsze giną T^T... Jeżeli chodzi o Ryana to go nie lubiłam i cieszę się, że zginął. Tyle w temacie.

    c) MUZYKA <3 Zawsze playlisty puszczałam na full i było słychać w całym domu aż siostra kazała mi wyciszyć. Ale potem sama mówiła, że ładne...

    d) Szablony były PIĘKNE, także również dziękuję wszystkim szabloniarkom, zwłaszcza Akemii i Sasame Ka, za to, że mogłam je popodziwiać XD

    A teraz bez podpunktów XD

    Mimo, iż ,,Karuzela” to ewidentnie romans (a ja nie cierpię romansów -,-) to i tak ją uwielbiałam... Można powiedzie, że to był taki... inny romans? Nie był przesłodzony i momentami był śmieszny, więc spodobał mi się :-)

    ,,Karuzela” wraz z paroma innymi blogami (m.in. Shannaro, GAT i Alterego) przyczyniła się do tego, że ja sama spróbowałam coś napisać, mimo iż po klęsce ostatniego bloga naprawdę myślałam, że więcej nie zasiądę do klawiatury i nic nie napiszę. Ale to dzięki tobie, Miku, Akemii i Mitshie naprawdę wena do mnie powróciła i to dzięki wam powstał mój blog. Tak, że wiedz, że poniekąd przyczyniłaś się do tego, że moja historia o Hoshi i Sasku, czyli LITF, istnieje :-)

    Cóż... Chyba to jest ta chwila w której powinnam kończyć... Jednak mimo iż to mój ostatni komentarz na ,,Karuzeli” to wiedz, że teraz będę cię ciągle nawiedzać na 9C i Kesshite. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz...

    Tak więc po raz ostatni tutaj:

    WENY ŻYCZĘ I POZDRAWIAM!

    PS. Miał mieć komentarz 2500 słów a jest 539... I nie dotrzymałam obietnicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masowe harakiri xD Jak bardzo chcesz mogę napisać drugą wersję epilogu, gdzie się wszyscy pozarzynają nawzajem xd
      Tak, Shinra jest definicją zajebistości. Jeszcze się o tym kiedyś przekonacie :>
      Czy wszyscy będą tak przeżywać tego Jacka? XD Zmarło się facetowi, ale no cóż XD chyba go zmartwychwstanę...
      Ten paring rozwija się na Kesshite, także wiesz :>
      Ktoś docenił moją muzykę *krzyk satysfakcji*
      Słowo "romans" nigdy mi do mnie nie pasuje xD ale tak, chyba masz rację ;-;
      Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo zrobiło mi się miło, kiedy usytuowałaś Karuzelę obok Shannaro, GAT i Alterego. Really, nie zdajesz sobie sprawy. Tym bardziej, że po części popchnęłam cię do pisania. To naprawdę daje kopa.
      Bardzo lubię być nawiedzana w ten sposób :>
      To ją dotrzymaj na 9c, kochana :D
      Pozdrawiam i dziękuję!

      Usuń
  6. No, no, no, Imai naprawiłaś sytuację z XX, więc oficjalnie się odbrażam.
    Muszę więc tu dopisać zaległy komentarz.
    Już od samego początku wiedziałam, że coś się kroi. Ta rozmowa Sakury z lekarzem, była dość a nawet bardzo niepokojąca. Potem została zastąpiona przez większą część rozdziału niebanalnymi tekstami powodującymi jednym słowem śmiech. Ale ja się zwieść nie dałam. Po każdym "ha, ha" przypominałam sobie, że to jednak TWÓJ blog i napewno coś na końcu zmajstrujesz. I zmajstrowałaś tak, że głowa mała. Naprawdę szczena mi opadła. Jedyne co mi się wtedy podobało, to Break in Halestormu, których uwielbiam, a tą piosenkę w szczególności.
    Miałam też pewną wątpliwość co do rączki Sakury. Dość niejasno napisałaś która była chora. Bo raz prawa, a z drugiej strony, jeśli to ta, to jakim cudem ona dała radę zagrać klucz wiolinowy? Nie powinna raczej zająć się basem? To tyle nieścisłości, które zauważyłam.
    I cóż pozostaje mi jeszcze powiedzieć prócz tego, że wykonałaś kolejny kawał dobrej roboty, a rozmowa Shee i Itachiego w szpitalu rozłożyła na łopatki? Może tego, że baaardzo dobry epilog, bo zaspokoił wszystkie moje oczekiwania i niepotrzebnie nie wzbudził nowych. Takie zakończenia lubię: z przejrzystą konkluzją.
    Mam nadzieję, że odpiszesz na te komentarze, bo tam na Kyodai to chyba jeszcze wołają o jakieś wspomnienie. Przynajmniej miesiąc temu były jeszcze w tym stanie.
    Przepraszam jeśli komentarz jest nieskładny, mam grypę i piszę na telefonie.
    Pozdrawiam.
    Ps: Jakie tam lata? Dopiero półtora roku minęło od kiedy na ciebie wpadłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Po każdym "ha, ha" przypominałam sobie, że to jednak TWÓJ blog i na pewno coś na końcu zmajstrujesz." - jestem tak bardzo przewidywalna? xD
      Miała uszkodzoną lewą. Nie kojarzę, żebym napisała coś o prawej.
      Odpiszę, odpiszę. Tam na Kyodai pozostał pewien sentyment, który... nie do końca został przeze mnie jeszcze ogarnięty. Jednak kiedyś i tam dam jeszcze o sobie znać.
      Naprawdę tylko 1.5 roku? Jeeeny. W takim razie wybacz gafę :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Oj, Szczylu mój ty...........

    Z Karuzelą to ja miałam różnie. Z początku kręciłam się razem z nią, ale potem ona rozpędziła się za mocno i gdzieś wypadłam i już za nią nie nadążałam. (I tego kuźwa Ci najbardziej zazdroszczę - że zapierdzielasz z rozdziałami jak głupia, masz nieskończone pokłady weny i pomysłów.) No ale co jakiś czas na nią powracałam, nadrabiałam stracone okrążenia w trybie FAST i... znów wypadałam za burtę ._. Skutkiem tego było to, że nie zostawiłam tu komentarza chyba od.... 5 rozdziału? Boże, jestem beznadziejna ._. Ale! Wiedziałaś, kiedy nadrabiam, więc w jakimś stopniu czuję się usprawiedliwiona, bo zdawałam Ci jakieś tam relacje z moich emocji xd W każdym razie, dziś się zmobilizowałam, żeby tę ostatnią przejażdżkę odbyć na bieżąco i zatrzymać się równo z Twoją Karuzelą - no więc jestem, w całej okazałości, ale nie naga, i'm sorry :p

    Ta historia nie była idealna, ale miała swoje momenty, takie perełki. I zdecydowanie jedną z nich była postać Jacka. I mimo że chyba przez sześć rozdziałów wyobrażałam go sobie jako grubego faceta po 30-stce, z brodą misia i harleyowskiej kurtce, to i tak go strasznie polubiłam. Tak, już po tym, jak mi wytłumaczyłaś, że on jest cholernie przystojny, młody itp xd On nadał tej historii takich kolorów. Nadal nie mogę wyjść z podziwu nad rozdziałem, w którym zabrał Sakurę do tego całego teatru, gdzie odgrywali Króla Lwa, to jak się tam włamali, było tak magiczne, cały ten rozdział był tak magiczny, że chyba jeszcze nieraz do niego powrócę, bo naprawdeeeeeeeeeeeeee ♥ MAGIA! Dlatego tym bardziej przeżyłam jego śmierć :( I chociaż doceniam to, że zginął jako bohater i wgl, to i taaaak, no Imai, takiego cudownego mężczyznę, to trzeba kochać, a nie zabijać *cry, cry, cry*

    Jeśli chodzi o końcówkę, to normalnie byłam przekonana, że Sakura postanowi urodzić dzieci i wtedy umrze. Dlatego przeżyłam szok, czytając, że jednak nie, że urodziła dzieci, ale nic jej się nie stało. Elo, żyje! Lol. Gdybym miała się czepiać, to bym poprosiła Cię o objaśnienie, jakim, kurwa, cudem to się stało, skoro lekarz mówił, że przecież nie ma innej opcji... ale ok, dziś się nie czepiam, dziś jestem miła i kochana, ahioooooo :3 Także napiszę jedynie, iż mimo że nie lubię happy endów, to ten toleruję. Takie rodzinki zawsze mnie rozczulają, bo przypominają mi o moim rodzeństwie. Rodzeństwo jest fajne, współczuję jedynakom (*)

    Żegnać się nie żegnam, bo wkręciłam się w 9C. Dodam jeszcze, że na przykładzie Karuzeli widać, że naprawdę nad sobą pracujesz i się rozwijasz, mimo że fabuła ma wiele usterek. Oby 9C miało ich mniej i podbiło moje serce (ok, już to zrobiło)! I obym tym razem nie wypadła za burtę tak szybko xddd

    Trzym się!
    PA PA, KARUZELO I SASUKE DZIWKARZU! (swoją drogą, ostatnie zdanie Epilogu ♥)

    Dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, z rozdziałami? No proszę cię. Raz na trzy tygodnie to nie jest jakieś olśniewające tempo. Popatrz na Miku xD
      Tak, jesteś beznadziejna. No ale co zrobisz? Nic nie zrobisz, ale! Wiedziałam, wiedziałam i możesz się czuć tyćkę usprawiedliwiona :3 Czemu nie naga? ;-;
      Karuzeli daleko do ideału XD Jack. Chyba tak nazwę swoje dziecko, serialnie. Z tego co widzę, to jest on najlepszym, co mi w żuyciu wyszło xD Nie mogłam ci wybaczyć, że postrzegałaś go jako zawszonego grubasa na motorze. ALE. Poprawiłaś się, uff.

      No ja wiem, że go kochać trzeba! Ale sama napisałaś "Imai", więc chyba wszystko się wyjaśniło XD
      JA TO SAMO MYŚLAŁAM O TEJ KOŃCÓWCE, REALLY.
      Elo, żyje. YOLO. Tak, tak samo reaguję, jak sobie czasem czytam ten epilog. Też nie przepadam za happyendami, ale nie mogłam wpaść w rutynę, oui? xd
      9c musi mieć mnie usterek, bo wtedy to już ja tego nie przeżyję xd
      Ostatnie zdanie epilogu, tak :3
      Bajos!

      Usuń
  8. Shee...Mimo że byłam z toba id nie dawna. To zżyłam się z tym blogiem i na bank powrócę tu jeszcze nie raz. Badz pewna ze dolacze do ciebie na 9c (juz jest w moich ulubionych zakładkach :) ) Epilog... No kochana co ja mam ci mówić ? Cudo...Jedno slowo a tak wiele wyjaśnia. :) Smutno mi ze to juz koniec, ale cieszę się ze sakura przeżyła, urodziła bliźniaki i wyszła za sasuke . Cieszę się ze nie utrudniasz jej zycia dalej, ale smutno mi bo jej historia teraz umarła. :/ Co ja miałam ci jeszcze... A tak kochana. Do zobaczenia na 9c �� �� Hana High :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Cieszę się ze nie utrudniasz jej zycia dalej" och xDD wybacz. Naprawdę robiłam to non stop? xD
      Do zobaczenia na 9c w takim razie!
      Dziękuję za komentarz :D

      Usuń
  9. Jestem tu z tobą dokładnie od tygodnia. To się nabawiłam na karuzeli xdd
    Zaskoczyłaś mnie. Wszyscy przeżyli ^^
    Te wszystkie dzieci tak bardzo rozczulające :3
    "Chwila.
    Ma dużo adoratorek i źle to wykorzystuje.
    Czy to znaczy, że mój brat rośnie na „dziwkarza”?" Najlepszy fragment epilogu! Już sobie wyobrażam jak przy wspólnej kolacji mała Alice dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Byłoby zabawnie. :>
    Droga Shee, życzę Ci więcej blogów z tak wspaniałą fabułą. No i weź dorób się tej książki, bo już nie mogę się doczekać. :3
    Cóż, pozostaje mi tylko zmykać na 9C.
    Pozdrawiam,
    Kasumi xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tydzień? O proszę. I przeżyłaś katorgę Karuzeli tylko w siedem dni? Order uznania ci się należy B|
      Oj byłoby, było. Trochę mnie kręci jakiś łanszot, czy coś. Ale to się jeszcze zobaczy :3
      Książka, rehehe. Znajdź takiego głupca, który cokolwiek mojego wyda xD
      Pozdrawiam i dziękuję!

      Usuń
  10. Tom Odeeel <3
    I na końcu Hope z TO *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo! Fanka Clausa? :>

      Usuń
    2. Oczyyywiście <3 I ten akceent ;) A co sądzisz o Ellijah?

      Usuń
    3. Jeszcze nie obejrzałam do końca, w sumie to dopiero się obudził, więc wolę nie rzucać słów na wiatr xd

      Usuń
    4. A mnie jego postać cholernie denerwuje :P No, ale cóż... Jakoś trzeba żyć dalej :D

      Usuń
  11. Nie wierze no normalnie nie wierzę, byłam tak blisko końca i tak epilog pojawił się zanim ja skończyłam czytać Karuzele. to trzeba się urodzić Ronny, żeby mieć takiego pecha.

    Karuzela, przypadła mi do gustu już od początku a potem ta cała akcja me gusta. Choć gdzieś w połowie pojawiła mi sięw głowie moja wersja histori SS. Kiedyś Ci opowiem. Ale jednak twoja jest jedyna, orginalna i bym nic w niej nie zmieniła. Dawno, nie wymyślałam sobie dalszych przygód bohaterów jakiegoś bloga, a to daje takiego kopa. Dzięki Shee. Mam teraz taką ochote napisać SS.

    Zaskoczyłaś zakończeniem chociaż nie mnie, a to tylko z jednego powodu podpatrzyłam epilog zanim przeczytałam rozdział 20. Przyznaje się do winy, ale byłam taka ciekawa, i też chciałam przeczytać epilog wtedy co inni. Ale gdybym go nie przeczytała, byłabym totalnie zaskoczona, bo no pewnie myśałabym że ją uśmiercisz albo coś a tu nic.

    Polubiłam twoich bohaterów, no oprócz Saska, ale o tym to za chwilę. Strasznie spodobobało mi się to, że czytelnicy byli tak blisko histori, a nawet byli w niej. Jeszcze bardziej żałuję że nie czytałam od prologu. Przeklinam tą głupią przerwę. A ja nadla nie wiem co się stało z Zochan, weszła do szatni, i nie wróciła. Delta a raczej Daichi - chusti? Dobrze pamiętam? A.. kurde nie przypomne sobie teraz ale jeszce chwile temu pamiętałam. Miku, pierwsze skojarzenie miałam z Tamiko z sugi, siostra Sakury, modelka więc Miku wyobraziłam sobie jako blondynke a okazała się szatynką w dodatku jest z Kankuro. No kurde Shee zabrała mi Itacha, miku, Kankiego i został mi tylko Kiba, precz od niego. Teraz Sheeiren, kurde łatwiejszego nicku nie mogłaś wybrać, mam nadzieje że poprawinie napisałam. Nie nie chce mi się iść na górw zerknąć. No więć Shee, dobrze wiedzieć że jest też ktoś tak wysoki jak ja. Chociaż jej t nie przeszkadza, może patrzeć na wszystkich z góry, ach a ja wole patrzeć z dołu. Ma dziewczyna charakterek.

    No i teraz główni bohaterowie, do Sakury nie mogę się doczepić. Choć nie dokońca mmogę zrozumieć tego że tylr razy wracałą do Ryana/Briana czy Brada, skoro tyle razy podniósł na nią ręke. Trudno mi zrozumieć ją z perspektywy obserwatora. Musi to być ciężkoe uczucie, kochać kogoś a zarazem się go bać. Nie umiałam bym tyle wytrzymać, chociaż nigdy tego nie zrozumiem dopóki nie znajdę się na jej miejscu.Czego najbardziej nie mogę zrozumieć, czemu poleciała do Londynu na wzmiankę o bliskiej śmierci Ryana.

    Co do Saska, to wykreowałąś go dobrze ale jaoś nie przypadł do mojego gustu. Jest takim wielki bogaczem. Miewał momenty, gdy mogłabym go polubić ale potem jak uderzył Sakure, kompletenie stracił w moich oczach i jeszcze Karin. Masz rację Sasuke to totalny dziwkarz.

    Nie chciałąbym Cię urazić w żaden sposób, ale czasem pojawiały się takie trochę sztuczne fragmenty. chodzi mi o to, że były takie nad normalne, wepchane może na siłe może z przypadku. Oczywiście nie niszczy to histori i jest prawie nie zauważalne, ale zauważyłam to u siebie co zaczeło mnie irytować i czasem wyłapuje to w innych blogach. To trochę tak wygląda jakbyś opisywałą sytuacje z perspektywy osoby 3, wiesz co czuje Sakura, jak powinna się zachować ale tego nie czujesz. Jesteś Sheeiren piszącą fragment nie Sakurą opowiadającą historię. Nie jest tego wiele, i jak mówiłam pewnie nawet nie widoczne, ale uważałam że koemntarz będzie szczery, i powiem co widze z mojej perspektywy.

    Nie znam wiele twoich opowiadań i nie potrafie stwierdzić jak bardzo pporawił ci się styl jedynie co mogę powiedzieć, że pokazałaś klase i wysoki standard opowiadania. I jeśli poprawiłaś się wpisaniu od twojego pierwszego opo, to gratuluje świetna robote, zreszta skończyłąś opowiadanie to jest coś. Naprawdę ja nie mogę dojść do połowy, więc szacun.

    Pozdrawiam Cię serdecznie i dzięki za tak swietną lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ło pani!
      Zabieram się za czytanie tej rozpraweczki :3
      No to gdzie ta twoja wersja? Dlaczego nie na własnym blogu?
      To co planowałaś dla moich? :>
      No jak mogłaś ._. Tak zbeszcześcić moje próby zniszczenia możliwości na happyend w XX. Och, jakoś to przezyję ._.
      Weszła i nie wróciła. Tak, dokładnie xD
      Kurdę. Tutaj mogłam ci odpalić Kibę, ale na 9c nie ma opcji. Musisz mi wybaczyć xd
      "Teraz Sheeiren, kurde łatwiejszego nicku nie mogłaś wybrać" - przepraszam? XD Jak zaczynałam go używać, nie miałam pojęcia, że będą z nim takie problemy xd
      Miłość, kochana, miłość. Nawet ta do tyrana istnieje i niestety w ten sposób się objawia.
      Szczerze, to Sasek też nie jest taki, jakim go sobie wymarzyłam. Ale tak kiedy głębiej się nad tym zastanawiałam, doszłam do wniosku, że tak musiało być i tyle.
      Wiem ;-; Nawet wiem, kiedy te sztuczne fragmenty miały czelność egzystować. Dokładnie rozumiem o czym mówisz i staram się nie popełniać tego błędu ponownie na 9c ;]
      Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Każde z nich jest dla mnie tak samo ważne :3
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  12. No żesz cholera jasna, mówiłam, że dostaniesz ten komentarz. xD Musiałam sobie przejrzeć rozdział, żeby przypomnieć co i jak, bo czytałam go w dniu dodania, ale komentuję... no, bez uwag. xD Mój refleks jest mistrzowski jak u żółwia.
    Rozdział, hmm... Nie spodziewałam się perspektywy dzieci, a tym bardziej ich dzieci. Obstawiałam, że mi zabijesz Sakurę albo dzieciaka (lub w ogóle ich dwójkę) i będziesz happy, ale postawiłaś na szczęśliwych czytelników, tak trzymaj!
    Dzieciaki są urocze, póki się o nich czyta. Będę szczera, nie chciałabym takich znosić na co dzień, haha.
    Naprawdę, spodziewałam się, że kogoś zabijesz. No, poza Jackiem, którego nigdy Ci nie wybaczę!
    A ostatnie zdanie oficjalnie mnie rozwaliło na łopatki i prawie zaczęłam śmiać się jak głupia do monitora. Aż mój biedak się na mnie dziwnie patrzył, zastanawiając pewnie, czy nie wezwać psychiatry.

    Będę tęsknić za tym opowiadaniem i pewnie kiedyś do niego wrócę, żeby poczytać jeszcze raz. W końcu czytałam od początków, to kurde, jak miałabym nie tęsknić? Lubię oryginalną fabułę, którą tu wrzuciłaś i mega przywiązałam się do bohaterów. Nikt mi nie zabroni przecież.

    Odmeldowuję się teraz i ściskam <3
    Mari

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłaś i słowo ciałem się stało, a co!
      Ty parszywcu... I nie mogłaś od razu powiedzieć, żeś tu zajrzała? xD
      Udało mi się was jednak zaskoczyć *epic win*
      A ja nikogo nie zabiłam, ha!
      Tą słodkość, której brakowało wcześniej musiałam gdzieś nadorbić i wypadło na epilog, no cóż xd
      No ja temu biedakowi się nie dziwię. Też bym mu współczuła [*] co go los pokarał taką kobietą...
      Za mną też możesz tęsknić przy okazji! Nie ponarzekam <3
      Również się odmeldowuję i również ściskam!
      Pozdrawiam :>

      Usuń
  13. Czyli mogę odetchnąć z ulgą.
    Rozpisałabym się na kilkanaście stron, ale chyba nic nie jest w stanie oddać moich uczuć, więc powiem krótko: pięknie dziękuję ci za to opowiadanie i za emocje, jakich mi dostarczyło. I za idealnego Jacka, po którym nadal płaczę :(
    I W OGOLE CZEMU NIE POGODZIŁAŚ SASUKE I UTAKATY NO XD JESTEM ZBULWERSOWANA
    i mama Sakury jest głupia
    Miku i Kankuro...........................<3
    W sumie to najbardziej w całym opowiadaniu bałam się właśnie o Sheeiren. Sakura.....nah.
    I w ogóle to kocham cię! Bardzo mocno! I ten.
    Nic, nieważne.
    Aaaaa, miało być krótko! Jeszcze raz dzię-ku-ję za karuzelę. Za irytującą i depresyjną ale jak najbardziej prawdziwą Sakurę, za dziwkarskiego i oschłego ale jak najbardziej kochającego Sasuke, za Itacza, Sheeiren, JACKA :(, całe zgromadzone Akatsuki (płakłam przy scenach z Hidanem, serio), za wszystkie inne mniej-bardziej ważne postacie. Zakochałam się w tym opowiadaniu i staje na czele moich aktualnych ulubieńców.

    P.S. Momentami nie wiedziałam, co mam czuć czytając to. To było wszystko: złość, smutek, rozbawienie, chęć mordu, chęć wycia w poduszkę kilka miesięcy. W s z y s t k o.
    ZNOWU PRZEDŁUŻAM
    Dziękuję po raz ostatni. I życzę weny na 9c, oczywiście! (i w ogóle to ja jestem właśnie jednym z tych cichych fanów, co czytają wszystko, lajkują wszystko, ale nigdy się nie odezwą xD chcę żebyś wiedziała, że jestem tu zawsze i grzecznie chłonę wszystko, co wstawiasz, mimo, że mnie nie znasz, ech. Amen!)

    Pozdrawiam, weny, dziękuję za całość, uwielbiam cię! Koniec i kropka.
    AHA! lekarz-gej, który rozmawiał z Sasuke>>>>>>>>cały świat
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju. Takie komentarze zawsze cholernie mnie rozczulają, a szczególnie od czytelników, co raczej się nie odzywali, really! Nawet nie wiesz, jak bardzo poprawiłaś mi humor, kiedy myślałam, że już nic mi dzisiaj nie pomoże xd A tu proszę! Jedna opinia, a tak cieszy :3
      Ponownie Jack xD Boże, chyba nigdy mi go nie wybaczycie ;-;
      Ktoś tu się w ogóle bał o Shee? Olee, suprise :3
      Kochasz mnie? Mrrr, lubię tak bezpośrednio xD
      Teraz już wiem i jest mi z tym lepieeej! Uwierz!
      Lubię jak ktoś z "cichych" się odzywa :3
      Również dziękuję bardzo za miłe słowa, na pewno sobie to zapamiętam! (Razem z wyznaniem miłości xD )
      Dosu? XD To była... spontaniczna postać - tak nawiasem xD
      (I życzę częstszego udzielania się xd )
      Pozdrawiaaam!

      Usuń
    2. Teraz jestem na tym koncie, jakby coś, ech. Miałam ochotę napisać tutaj jeszcze jeden taki długi komentarz, ale sobie to chyba odpuszczę xD.
      <3

      Usuń
  14. Hej!
    Żałuję że wcześniej nie widziałam o tym blogu. Opowiada jest genialne. Juz dawno nie widziałam tak długiej i tak trzymającej w napięciu historii.
    Jak ogólnie uważam że Sakura nie powinna istnieć, tak tu stwierdzam ze ta różowa lalunia jest calkiem calkiem do przełknięcia.
    A jak przedstawiłaś Sasuke to mistrzostwo świata. Juz sie w nim zakochałam. Tylko teraz takiego znaleźć w realu. ;)
    Jack natomiast mi nie podpasował. Byl zbyt idealny. Dobrze ze go uśmierciłaś. Dziwne jest to że Sasuke sie zgodził aby jego syn nosił imię jego, bądź co bądź, wroga.
    Co do treści. Przyjemnie sie czytało, większych rażących błędów nie znalazłam, czy to ortograficzne, czy to niespójności w fabule.
    Chętnie będę wracać do tego opowiadania i nadal żałuję ze nie mogłam komentować notek na bieżąco :( No ale teraz lecę na kolejne twoje blogi :D
    Pozdrawiam i weny życzę
    Sheiwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam!
      Dziękuję serdecznie za wszystkie miłe słowa :3
      Ano ze znalezieniem może być problem ._.
      Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem - to tak raczej działało :>
      Cieszę się bardzo i pozdrawiam :3

      Usuń
  15. Opowiadanie zajebiste jak zawsze czytałam tego bloga chyba z tysiąc razy i za każdym razem przekonuje się że jest zajebisty ale chciałam prosić byście zajrzeli na tego bloga ————————–> http://sasusaku-przygody-z-zycia-onet-pl.blog.pl/ dopiero go założyłam i może komuś się spodoba

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowne opowiadanie, to kilka dni, które spędziłam nad jego czytaniem.. ech, chwilami w pracy wybuchałam śmiechem i chichrałam się sama do siebie (ludzie dziwnie mi się przyglądali), niekiedy musiałam ratować się chusteczkami. Piękna historia, fabuła zaskakująca, nie można było przewidzieć, co się zaraz stanie.
    Biję pokłony i gratuluję talentu i pomysłowości.
    Bravo!
    Pozdrawiam ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam!
      O proszę, miło mi niezmiernie :3
      Cieszę się, jeśli uda mi się wyzwolić w czytelniku jakieś głębsze emocje, nawet bardzo :3
      Dziękuję, że mimo zakończenia bloga zostawiłaś po sobie komentarz. Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo poprawiłaś mi humor :D
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  17. Haloo :D?!
    Przeczytałam od nowa :D Kumasz :D ?
    Jak ja kocham tą historię :D Ten koniec </3 Chciałam więcej :D !
    Ten gif :D Już się bałam akcji martwych płodów :D Dzieciak zdrowy, Sakura zdrowa, Sasuke szczęśliwy :D

    "dziwkarz" :D ahahahaha :D
    system padł, wiadro internetów raz dla tej pani :D

    Pozdrawiam Polly-chan :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem szczęśliwa (chociaż nie wiem, czy Jestem szczęśliwa... Mam stan psychiki bez nazwy ._.) za to, że oni przeżyli ;_;

    OdpowiedzUsuń
  19. Cześć :)

    Kolejna piękna historia Twojego autorstwa ;) Opowiadanie pełne jest pięknych chwil. Poczucie humoru pojawiające się w rozdziałach idealnie współgra z sytuacjami dramatycznymi. Są rozdziały, w których uśmiechałam się jak głupia do ekranu komputera ale również są i takie, które wywoływały falę smutku i przemyśleń egzystencjalnych.

    Dziękuję Ci za wspaniałą historię i za to szczęśliwe jej zakończenie :) Dziękuje za emocje, które wywołała Twoja historia oraz dziękuję za świetnie skonstruowanych bohaterów. ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń